![]() |
| Plakat ze spotkania w Szczecinie |
Nie zawsze mamy świadomość jak obca polskiej kulturze jest kultura miejska. W ogólnonarodowej debacie jest ona od czasów industrializacji postrzegana, jako synonim zła (wystarczy przeanalizować lektury szkolne).
Złe dziedzictwo?
Warszawska inteligencja z przełomu XIX i XX w. narzuciła właściwie całemu społeczeństwu ideał dworku, jako ostoi polskości. Pomimo upływu lat nasza kultura narodowa wciąż nie wyrwała się z tych schematów.
Paweł Kubicki zwraca jednak uwagę, że np. "na Śląsku można się wciąż spotkać z atakami na dziedzictwo polskiej demokracji szlacheckiej oskarżanej o kolektywizm, elitaryzm, niechęć do wartości mieszczańskich oraz celebrowanie kultu klęski".
Krótko po historii
Dla zachęty do lektury jeszcze kilka cytatów z raportu:
W czasie II wojny światowej polskie miasta zostały zniszczone. Poważnym zniszczeniom uległy tradycyjne centra i przestrzenie publiczne, które z przyczyn ideologicznych i finansowych nie były odbudowywane.W podsumowaniu autor pisze o elementach wzmacniających nowych mieszczan. To głównie obywatelskość, otwartość, kultura miejska oraz innowacyjność. Zwraca także uwagę na zagrożenia w postaci neoliberalizmu i gentryfikacji powodowanej w centrach miast przez "niewidzialną rękę rynku".
W roku 1947 Biuro Strat Wojennych oszacowało, że spośród 6 milionów obywateli polskich, mieszkańcy miast stanowili 78,9 proc., czyli 4,76 miliona.
Respondenci w trakcie badań powszechnie wskazywali, że podczas powodzi [1997 r.] po raz pierwszy w historii poczuli wzajemną solidarność o zaufanie, co pozwoliło im spojrzeć na Wrocław jak na "swoje" miasto.
Pełna treść raportu


0 komentarze:
Prześlij komentarz